Urlop na żądanie - komu przysługuje, jaki jest jego wymiar?

Jak wiemy – przyszłość jest niepewna. Nie jesteśmy w stanie czasami przewidzieć tego, co wydarzy się następnego dnia. Niektóre rzeczy dzieją się kompletnie poza naszą kontrolą. Dlatego właśnie jest w Kodeksie Pracy przewidziany „urlop na żądanie”, z którego może skorzystać każdy pracownik, który w przedsiębiorstwie pracuje na podstawie umowy o pracę. Jeśli zaleje nam łazienkę, mamy niemiłe dolegliwości, musimy awaryjnie coś załatwić i nie wiedzieliśmy o tym wszystkim wcześniej – możemy z niego skorzystać.

Pojawia się jednak kilka pytań – czy pracodawca może nam odmówić tzw. „UŻ-ki”? Ile takich dni w ciągu roku możemy wykorzystać? Jak zgłosić ją naszemu szefowi? Wszystkich tych rzeczy dowiecie się z naszego artykułu

Urlop na żądanie – najważniejsze informacje

O urlopie na żądanie można przeczytać w Kodeksie Pracy, a dokładniej w art. 167. Mówi on jasno:

Pracodawca jest obowiązany udzielić na żądanie pracownika i w terminie przez niego wskazanym nie więcej niż 4 dni urlopu w każdym roku kalendarzowym. Pracownik zgłasza żądanie udzielenia urlopu najpóźniej w dniu rozpoczęcia urlopu.

Czyli, podsumowując, mamy możliwość czterokrotnego zawnioskowania o urlop na żądanie w roku kalendarzowym. Musimy go jednak zgłosić najpóźniej w dniu, w którym takowy chcemy wykorzystać.

Przykład: zalało nam mieszkanie i musimy uporać się z powodzią. Jest godzina 7 rano, a o 9 powinniśmy już znajdować się na swoim stanowisku w miejscu pracy. Możemy skorzystać z urlopu na żądanie. Wystarczy tylko powiadomić o tym naszego pracodawcę.

Warto wiedzieć, że urlop na żądanie możemy wykorzystywać w różnych kombinacjach. Co to znaczy? W zależności od tego, w jakiej sytuacji się znaleźliśmy, możemy potrzebować jednego albo np. trzech dni „UŻ” jeden po drugim. I mamy do tego prawo.

Przykład: wiemy, że nieprzewidziana sytuacja, która nas spotkała, wymaga od nas zaangażowania się przez dwa dni. Należy poinformować pracodawcę o tym, że mamy taką potrzebę. Pozostałe dwa dni możemy wykorzystać w innym terminie, jeden po drugim, lub w różnym odstępie czasowym.

Urlop na żądanie może być również wzięty tak po prostu – kiedy czujemy, że mamy ochotę zostać w domu i nie czujemy się na siłę iść do pracy. Nie musimy nikomu tłumaczyć się z tego na co wykorzystaliśmy swoją „UŻ-kę”.
Aby wykorzystać urlop na żądanie nie jest istotny staż naszej pracy – liczy się tylko to, że pracujemy na umowie o pracę, a na takowej należy nam się urlop wypoczynkowy. Urlop na żądanie to nic innego jak „uszczuplenie” naszego urlopu wypoczynkowego o liczbę dni, o które wnioskujemy podczas „UŻ”.

Przykład: przysługuje nam 21 dni urlopu wypoczynkowego. Do tej pory trzykrotnie braliśmy urlop na żądanie. Oznacza to, że pozostało nam 18 dni urlopu wypoczynkowego do wykorzystania.

WAŻNE! Urlop na żądanie NIE przechodzi na kolejne lata (czyli jeśli nie wykorzystaliśmy naszych 4. „UŻ”, to w następnym roku nie będziemy mieli ich 8). Urlop na żądanie jest także w 100% płatny.

Jak powiadomić szefa?

Tego Kodeks Pracy w żaden sposób nie reguluje. Może to być zgłoszone przez telefon, mailowo lub, jeśli mamy luźniejsze relacje z pracodawcą, poprzez wiadomość SMS. Najważniejsze jest, aby wniosek o przyznanie urlopu na żądanie pojawił się najpóźniej w dniu jego rozpoczęcia. Może być więc to godzinę przed rozpoczęciem pracy albo wieczorem w dzień poprzedzający nasz urlop.
Wniosek o urlop na żądanie można donieść następnego dnia, kiedy pojawiamy się w pracy – ale nie wszyscy pracodawcy muszą mieć ten fakt udokumentowany w taki sposób.

Czy pracodawca może nam odmówić?

Teoretycznie nie. 4 razy w roku mamy prawo do skorzystania z przywileju, jakim jest urlop na żądanie. Możemy jednak mieć przekonanie, a nawet pewność, że za piątym razem pracodawca nie pozwoli nam na skorzystanie z „UŻ-ki” (chyba, że pracodawca nie ma problemu z tym, aby korzystać z takiego rozwiązania więcej razy – to kwestie indywidualne w każdej firmie).
Są jednak takie sytuacje, kiedy szef może nie pozwolić nam wziąć takowego urlopu. W Kodeksie Pracy znajduje się zapis, który mówi, że „pracownik musi dbać o dobro zakładu pracy”.
Jeśli istnieje jakiekolwiek zagrożenie interesu firmy, są braki kadrowe albo zaistnieje jakakolwiek inna, wcześniej nieprzewidziana sytuacja – pracodawca ma prawo, powołując się na ten paragraf z KP, odmówić udzielenia urlopu na żądanie.

Przykład: w niewielkiej firmie, w biurze, pracuje pięć osób. Dwie z nich są nieobecne – jedna znajduje się na szkoleniu, a druga na zwolnieniu chorobowym. Już teraz ciężko jest zająć się wszystkim tym, co jest do zrobienia, a klienci bardzo się denerwują tym, jak wolno idzie realizacja ich zleceń. Zamierzasz wziąć urlop na żądanie. Pracodawca wie, że bez ciebie praktycznie wszystko w biurze stanie. Może odmówić ci wzięcia UŻ.

Mamy nadzieję, że teraz wszystko, co dotyczy urlopu na żądanie stało się dla was jasne.