LinkedIn - pięć błędów, których NIGDY nie powinieneś popełniać

Są pewne błędy, których nie należy popełniać nigdy i nigdzie. Na rozmowie o pracę warto mówić z sensem i nie oczerniać poprzedniego pracodawcy, dobrze jest również przyjść stosownie ubranym. W CV nie powinno się kłamać i koloryzować – ten błąd może okazać się niewybaczalny. Jakie błędy z kolei mogą okazać się dla nas druzgocące na naszym profilu na portalu LinkedIn?
Jest kilka najczęściej popełnianych błędów przez użytkowników tego portalu, które zabierają im szansę na lepsze zatrudnienie.

Jesteście ciekawi o jakich błędach mowa? Zapraszamy do lektury. Zanim jednak przejdziemy do błędów – dowiedzmy się czym jest LinkedIn.

Czym jest LinkedIn?

To serwis społecznościowy, który jest międzynarodowy. Specjalizuje się on w kontaktach zawodowo-biznesowych. Mówi się o tym, że to taki biznesowy Facebook. Serwis działa od 2002 roku i uruchomiono go dla potencjalnych użytkowników w 2003 roku. W listopadzie 2011 roku zalogowanych było już ponad 135 milionów użytkowników. Jego popularność rośnie, większe i mniejsze firmy coraz chętniej się tam dodają i rośnie również odsetek osób, które znalazły pracę właśnie przez LinkedIn. Jeśli chcemy dołączyć do grona tych osób – musimy przestać popełniać kilka popularnych błędów.

Błąd pierwszy – literówki i błędy

Żadnemu z potencjalnych rekruterów nie będzie chciało się czytać dalej profilu, jeśli gdziekolwiek znajdzie literówkę, błąd ortograficzny czy jakikolwiek inny, który razi w oczy. Szczególnie, jeśli będzie ich sporo – a i takich profili nie brakuje. Niektórzy popełniają błędy w nazwach firm i stanowisk, a czasami z pośpiechu robią nawet literówki we własnym imieniu! Trzeba się tego wystrzegać jak ognia – LinkedIn nie pomaga, bo nie ma wbudowanej korekty pisowni. Może ją mieć za to twoja przeglądarka. Można również napisać sobie tekst w Wordzie i po prostu go potem skopiować.

Błąd drugi – brak zdjęcia

Jeśli ktoś będzie nas szukał na LinkedIn i spostrzeże się, że takich Alicji Kowalskich jest piętnaście, a cztery z nich nie mają zdjęcia to… zgłupieje. Ponadto dodanie zdjęcia sprawia, że zwiększamy swoje szanse na odwiedziny naszego profilu przez rekrutera. Dane statystyczne serwisu wskazały, że profil ze zdjęciem jest odwiedzany średnio 14 razy częściej niż ten, który zdjęcia nie ma.

Błąd trzeci – suche fakty

LinkedIn pozwala na dołączenie do profilu załączników, różnorodnych treści multimedialnych np. fotografii, prezentacji czy filmów. Jeśli macie więc coś takiego, czym możecie się pochwalić – nie zastanawiajcie się i po prostu to zróbcie. Wpłynie to na atrakcyjność waszego profilu i na pewno przyniesie wymierne korzyści.

Błąd czwarty – dziwne adresy URL

Każdy adres URL na LinkedIn można sobie edytować. Wystarczy po prostu kliknąć „edytuj profil”. A wielu osobom nie chce się tego zrobić i nie personalizują tego elementu. A to znacznie lepiej wygląda! Pamiętajcie jednak, aby znalazło się tam imię i nazwisko, a nie pseudonim czy nazwa użytkownika. Bądźmy profesjonalni, na Boga!

Błąd piąty – nie aktualizujesz informacji

Profil, który ostatni raz został zaktualizowany w 2015 roku nie będzie atrakcyjny dla rekrutera. Zajrzyj na swoje konto na LinkedIn i zrób rachunek sumienia. Może można tam coś dodać? Zmienić? Edytować? Cokolwiek? Po prostu to zrób – inaczej sobie przekreślisz wszystkie szanse.

Jak widać – grzechów w prowadzeniu LinkedIn jest całkiem sporo. A to nawet nie wszystkie! Wystrzegajcie się ich, a być może pokochacie ten portal miłością prawdziwą, kiedy już ktoś zaproponuje wam pracę dzięki zastosowaniu kilku małych zmian.